OPOWIEŚĆ GOSI
Gosia zaczęła opowiadać pierwsza.
- To, co wam opowiem drogie panie wydarzyło się w poniedziałek, tego dnia nigdy nie zapomnę. Zaraz, to było 12 lat temu, miałam wtedy 19 lat. Trzy razy w tygodniu biegałam po okolicznym lesie razem z moim chłopakiem, czasami w więcej osób. Znałam ten las dobrze i niczego się w nim nie bałam. Wtedy jednak pobiegłam sama. Tamtego ranka miałam na sobie zwykłe ubranie - szary podkoszulek, odsłaniający pępuszek, sportowy biustonosz, kurtkę, i białe szorty, które odsłaniały moje opalone nogi. Włosy jak zawsze do biegania miałam związane schludnie w koński ogon. Miałam wtedy jeszcze bardzo szczupłą talię, piersi były jeszcze nie za duże, ale okrąglutkie jak u nastolatki.
Teraz po porodzie i karmieniu dzieci, a wciąż jeszcze karmię dwuletnią córeczkę i mam pokarm, moje piersi są inne. O, popatrzcie – rzekła – podniosła bluzeczkę do góry, odsłaniając koronkowy czarny biustonosz, po czym chwyciła go szybko w dłonie i poderwała do góry, oswobadzając ciężkie piersi (nieco mniejsze od biustu Iwony) zakończone różowymi brodaweczkami.
Kobiety spojrzały. Ola powiedziała:
- Są cudowne. Masz jeszcze pokarm?
- Tak – odparła wesoło Gosia i chwyciła w palce drobny suteczek, nacisnęła go i wtedy cieniutki strumień białego płynu poleciał na dywan. Czytaj dalej »