Mam na imię Iveta i dzisiaj chciałabym sie z wami podzielić moją historią z lat dzieciństwa. Nigdy dotychczas nie miałam okazji z nikim o tym porozmawiać, zawsze bałam się reakcji moich koleżanek, w stylu “Ty jesteś jakaś zboczona”.
Gdy miałam lat 15 pojechałam do sanatorium w Istebnej. Jest to miejscowość położona koło Wisły, a raczej sporo nad nią
Piękne widoki gór, zielonych i pachnących lasów miałam okazję podziwiać w okresie wiosenno letnim. Mój wyjazd był spowodowany moim stanem zdrowia, (rzekomo miałam problemy z płucami), lecz tak naprawdę, mama mając znajomego lekarza załatwiła mi ten wyjazd, twierdząc, że będę miała darmowe kolonie ![]()
Dzięki temu wszystkiemu, przynajmniej w teorii większość czasu miałam faktycznie poświęcić na wypoczywanie i zawieranie nowych znajomości raz na jakiś czas udając sie na jakieś inchalację ![]()
Po przyjeździe miałam jeszcze jedną wizytę z Panią doktor. Mama dowiadywała się ze mną o szczegóły mojego pobytu. Jak się okazało, jego długość miała być uzależniona od moich wyników badań, które miałam mieć przeprowadzone w trakcie pobytu. Dostałam klucz do mojego pokoju. Wyszliśmy z gabinetu by odszukać mój pokój. Wszystkie pokoje oddziału dla dziewcząt były na jednym piętrze, można było do nich dojść długim korytarzem. Znaleźliśmy pokój prawie na końcu korytarza. Rodzice pomogli mi wnieść bagaż, po czym się pożegnali się ze mną i już ich nie było. Byłam sama. Mój pokój był trzyosobowy. Nie był zbyt duży, może 3 na 7 metrów. W pokoju były trzy łóżka, parę szafek, dwa biurka i krzesła. Nie spodziewałam się luksusów. Czytaj dalej »